13 lutego 2012

Waris Dirie&Cathleen Miller "Kwiat pustyni. Z namiotu Nomadów do Nowego Yorku"

    Autor: Waris Dirie&Cathleen Miller
    Tytuł: "Kwiat pustyni. Z namiotu Nomadów do Nowego Yorku"
    Wydawnictwo: Świat Książki
    Ocena: 6/6

    Przygodę z blogowaniem zaczynam od dosyć trudnej książki. W większości mój blog odwiedzają dziewczyny w różnym wieku, więc książka będzie odpowiednia.

    Tym razem przenosimy się w świat afrykańskich kobiet i Somalii. Tam też rozgrywa się akcja książki. Waris poznajemy w wieku pięciu lat. Dziewczyna bardzo zahartowana, która codziennie przemierza pustynię ze swoim stadem kóz i owiec. Autorka chciała przedstawić swoje życie od obrzezania do kariery w modelingu.

    Tradycja europejska a afrykańska to dwie różne rzeczy. W Afryce kobiety mają bardzo ciężko. Nie dość, że muszą obrabiać cały dom, to jeszcze są popychane jakby były nie ludźmi, a jakimiś zbędnymi przedmiotami, które rodzą i wychowują dzieci. Najgorsze, co może spotkać kobietę, to chyba obrzęd obrzezania. Waris opisuje swoje przeżycia, stan psychiczny i fizyczny. Po prostu pewnego razu przychodzi kobieta zaproszona przez jej matkę. Ma ona być znachorką. Dziewczynki nic nie wiedzą, co się z nimi stanie, jak to wygląda i nie wiedzą, co się dzieje. Kobieta spluwa na żyletkę i zaczyna ciąć nią jej narządy płciowe. Potem zszywa to tylko i bardzo mocna zawiązuje. I co się okazuje? Dziewczyna ma tylko dziurkę wielkości łebka szpilki. Problemem jest wysikanie się czy miesiączka, które powodują straszny ból. Waris i jej siostra, Aman zakopywały dolną część ciała w ziemi, bo sprawiało im to ulgę.

    W Afryce praktykuje się też wielożeństwo. Taka była sytuacja w rodzinie Waris. Ojciec przyprowadził jakąś dziewczynę, która później uciekła i matka Waris musiała opiekować jej dziećmi. Kolejnym problemem jest cała ceremonia ślubna. Warunkiem, oczywiście, jest obrzezanie. Jeśli tego zabiegu nie było i nie ma ślubu. Najgorsze jest to, że dziewczyna wychodzi za nieznanego człowieka za pięć wielbłądów.

    Waris tego nie wytrzymuje i ucieka. Po drodze spotyka ją kilka przygód niekiedy nieprzyjemnych, ale udaje jej się dotrzeć do Mogadiszu i do swoich ciotek oraz siostry. W końcu okazuje się, że jej wujek, ambasador potrzebuje sprzątaczki. Tak też Waris rusza do Londynu. Poznaje śnieg i zwyczaje europejskich kobiet.

    W samolocie, w którym leciała doszło do bardzo zabawnej sytuacji. Waris zachciało się zrobić siusiu. Pobiegła do toalety i załatwiła potrzebę. Niestety, nie wiedziała, co zrobić z moczem. Przecież nie mogła go zostawić w toalecie. Bała się, że jeśli nadusi spłuczkę, samolot wybuchnie. Wzięła, więc kubek papierowy i wlewała wodę, aż sedes zapełnił się po brzegi.

    Potem doleciała do Londynu. Rozpoczęła karierę w modelingu, przeszła przez różne perypetie z paszportem, spotykała się z nasławniejszymi modelkami na świecie, grała w filmie o Jamesie Bondzie... I w końcu spotkała mężczyznę swojego życia, z którym miała dziecko.

    Historia naprawdę porusza. Z takimi książkami spotykamy się rzadko. Są wojenne i inne książki na inne straszne tematy, ale coś gorszego chyba człowieka nie może spotkać. Ja akurat nie popłakałem się przy czytaniu, ale potrafi nieźle człowiekiem wstrząsnąć. Nie wiem, czy zdołałbym na miejscu p. Waris opisać swoje dramatyczne przygody, dlatego podziwiam p. Waris za te osiągnięcie. Jest to pozycja dla każdego mola książkowego o mocnych nerwach.
    --------------------
    Wiem, że ta "pseudorecenzja" raczej przypominała streszczenie, a nie recenzję, ale chyba musicie się pogodzić z moim talentem do pisania recenzji. Nie wiem jak wy, ale ja dzisiaj zacząłem ferie. Śniegu trochę nawet trochę spadło (hurra!). Na jakimś blogu znalazłem top 10 najlepszych książek i chyba zrobię podobny. Do zobaczenia wkrótce!

    23 komentarze:

    1. Czytałam. Książka naprawdę poruszająca ale tym bardziej warta przeczytania. Miło wspominam ;)

      OdpowiedzUsuń
    2. Czytałam, czytałam. Książka bardzo mnie wzruszyła, a Warris do dziś pozostaje dla mnie niedoścignionym wzorem kobiety walczącej o własne podstawowe prawa do dobrego życia.
      Gratuluję ferii, ja dziś również świętuję ich pierwszy dzień. :)

      OdpowiedzUsuń
    3. Ja niestety nie czytałam, ale na pewno się skuszę. Bardzo pasowałaby do mojego tematu maturalnego z polskiego. Chociażby żeby o niej napomknąć ;] Zobaczymy, może gdzieś dorwę i najbliższym czasie i zdążę wpleść ją w moją prezentację ;)

      OdpowiedzUsuń
    4. Czytałam i przyznam, że lubię książki na temat życia Waris Dirie. Przerażające jest wszystko to, co ją dotknęło. ;x

      OdpowiedzUsuń
    5. Książka raczej nie dla mniw, choć słyszałam, że bardzo dobra ;D

      OdpowiedzUsuń
    6. Nie przepadam za takimi książkami. Wiem, że są okrutnie traktowane, ale na szczegóły tego traktowania nie mam ochoty.
      Pozdrawiam.

      OdpowiedzUsuń
    7. Top 10 to akcja od kreatywy ;) kreatywa.blogspot.com :)

      Co do książki - mam w domu, o ile się nie mylę. I w sumie chciałabym przeczytać, choć zwykle unikam takich książek. Ale czasami któraś mnie zaciekawi :)

      OdpowiedzUsuń
    8. Z chęcią bym tę książkę przeczytała, lubię ten typ;)

      A ja ferie niestety właśnie skończyłam i zaczęłam próbnymi egzaminami, dzisiaj był pierwszy- historia..

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ja z próbnymi będę walczył za rok, u nas w szkole już były. Co oni wymyślają się w pale nie mieści! Nie mówię tu tylko o historii, ale o konkursie z biologii też!

        Usuń
    9. Też na początku byłam na onecie, ale szybko zrezygnowałam z tego i cieszę się, że jestem na blogspot. :)
      Recenzja ciekawa, bo i książka...z miłą chęcią w wolnym czasie się z nią zapoznam:)
      Dodaję cię do obserwowanych i odwiedzanych:)
      larysa-recenzuje.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Cieszy mnie twoja opinia. Onet nie chciał mi się zalogować, więc przeniosłem się na Blogspota. Patrzę, chyba wczoraj, zalogował mi się. Dziwna sprawa, ale z Blogspotem nie ma takich problemów: wstawienie zdjęcia czy obróbka postu.

        Usuń
    10. Książka raczej nie dla mnie;/
      Zauważyłam w linkach, że masz nieco nieaktualny adres mojego bloga - ten na os-meus-libros.blog.onet.pl już nie istnieje, teraz można znaleźć mnie na os-meus-libros.blogspot.com :)
      Pozdrawiam.

      OdpowiedzUsuń
    11. Ech, ferie ! Ja już zapomniałam, co to słowo oznacza :( tylko wstawać rano i tyrać cały Boży dzionek ... co do książki to czytałam ją, lubię do niej czasami wracać, choć pozytywnymi emocjami to ona nie napawa ... dodam Cię do linków ;)

      OdpowiedzUsuń
    12. Książka wspaniała i niestety nadal aktualna

      OdpowiedzUsuń
    13. Tytuł książki obił mi się kiedyś o uszy, muszę jej dokładnie poszukać :D

      Pozdrawiam i dodaję do linków oraz do obserwowanych ;D

      OdpowiedzUsuń
    14. Książki nie czytałem, ale widziałem film. Całkiem, całkiem, ale historia w tym filmie mnie zauroczyła. Dlatego też bardzo chcę przeczytać książkę Waris Dirie ;)

      OdpowiedzUsuń
    15. Nie wiem, czy przeczytam, raczej wątpię. Nie moje klimaty.

      OdpowiedzUsuń
    16. To raczej książka nie dla mnie, ale zobaczymy. Może w przyszłości.. ;)

      OdpowiedzUsuń
    17. Moja mama ją czytała, ale to raczej nie moje klimaty. ;)

      OdpowiedzUsuń
    18. nn na [czytamy-ksiazki] ;)

      OdpowiedzUsuń
    19. Ostatnio książka do mnie dotarła, a że ja lubię takie klimaty to pewnie niedługo przeczytam.

      OdpowiedzUsuń
    20. Jestem pod wrażeniem, że tak młody człowiek tak dużo czyta i potrafi z takim przejęciem pisać o książkach. To naprawdę pocieszjące. A mówią, że dzisiejsza młodzież jest leniwa i nie czyta w ogóle;>
      Czytałam tę książkę. Oglądałam też film. Bardzo mnie pocieszyła historia Waris. Jestem chyba 2x starsza od Ciebie, ale nadal nie mieści mi się w głowie, że na świecie dzieją się takie straszne rzeczy, że można tak przedmiotowo traktować drugiego człowieka.

      Dodaję do obserwowanych:)
      Pozdrawiam:)

      OdpowiedzUsuń
    21. czytałam już dużo ksiązek o podobnej tematyce ale tej jeszcze nie może w przyszłości

      OdpowiedzUsuń