Tytuł: "E.E."
Wydawnictwo: Literackie
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 267
Ocena: 2/6
Mój historyk-polonista bardzo polecał mi książki p. Tokarczuk. I co? Po przeczytaniu książki tej autorki stwierdzam, że mój gust i gust mojego historyka-polonisty jest całkowicie odmienny, a książka "szału nie zrobiła". Fakt, że męczyłem ją przez dłuższy czas, może to potwierdzić.
Erna Eltzner jest dziewczynką, która wkracza w okres dojrzewania i mieszka we Wrocławiu ze swoim licznym rodzeństwem. Nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie fakt, że jest medium, czyli osobą, która może przywoływać duchy itp. Bardzo prawdopodobne, że ma skłonności genetyczne po matce, która miała podobne problemy, aż do pierwszej miesiączki. I teraz właśnie jej matka wraz z Frommerem i Schatzmannem organizuje kilka seansów w ich własnym domu. Wszyscy uczestnicy seansu chwytają się za ręce i tworzą tak jakby krąg. Po chwili Erna zasypia i nagle zaczyna mówić głosem jakiejś osoby. To, co się dzieje na tych seansach, dla niektórych bohaterów ma znaczenie sentymentalne, bowiem pojawia się na nich mąż czy jakiś inny krewny uczestnika seansu, a nawet Joanna d'Arc, która niedawno zostało kanonizowana.
Doktor Schatzmann jako lekarz, badający fizjologię mózgu, pragnie zbadać fenomen Erny. Tak też się dzieje. Erna zostaje poddana badaniom, a ich wynik nie zostaje poznany ani przez czytelnika, ani samą panią Eltzner.
Historia kończy się, moim zdaniem, dosyć zwyczajnie. Uczestnicy seansów odkrywają "spisek", oczywiście, nie obywa się bez jakiegoś małego skandalu. To nie jest koniec niespodzianek na zakończenie tej ksiażki, wiec bez obaw, tego nie można nazwać spoilerem.
Gdybym miał określić tę książkę jednym słowem, byłoby to słowo: "dziwna". Samych duchów nie potępiam, ale unikam takich tematów. Autorka mogłaby trzymać się bardziej rzeczywistości i zrobić coś z tą książka, aby tak mocno się nie dłużyła.
Ta recenzja chyba będzie jedną z najkrótszych w historii bloga, bo nie wiem, co powiedzieć o tej pozycji.
----------
Wiem, w dzisiejszej recenzji nie popisałem się objętością, ale naprawdę trudno powiedzieć mi cokolwiek o tej książce. :) Bardzo wszystkich przepraszam za brak komentarzy pod wpisami, ale nie mam możliwości korzystania z Internetu. Dzisiaj zdarzyła sie taka okazja, wiec skorzystałem. Niedługo rok szkolny się zaczyna, więc nie obiecuję, że ten blog w ogóle przetrwa. Już teraz zastanawiam się, czy nie zrezygnować w porę. Nie chciałbym, żeby tak się stało, bo nie chcę znowu czekać nie wiadomo jak długo, bo jakieś wydawnictwo oczekuje roku blogowania. Trudno mi powiedzieć, czy podołam. Czas pokaże, no i trzeba się psychicznie przygotować na pierwszy dzień szkoły: koniec spania do dwunastej, wolnych wieczorów i czytania ksiażek do upadłego, ale to chyba nie w moim przypadku.:) Już kończę, zostawiając Was z piosenką. Do końca wakacji planuję jeszcze przeczytać "Kobietę w lustrze".
