Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jodi Picoult. Pokaż wszystkie posty

30 czerwca 2012

Jodi Picoult "Przemiana"

Autor: Jodi Picoult
Tytuł: "Przemiana"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 544 
Ocena: 6/6

Jodi Picoult to pisarka, która zmieniła współczesną literaturę. Pisze naprawdę kontrowersyjne książki, ale zagości w moim sercu i mojej głowie na długo. Może są osoby, które słyszą to nazwisko pierwszy raz czy słyszały, a nie czytały żadnej jej książek. Wiem, że teraz może to zabrzmieć jak reklama z jakiegoś taniego supermarketu, który świeci pustkami, ale kto nie czytał tej książki, niech niezwłocznie ją przeczyta! Powód? Książki tej autorki zasługują na uznanie, bo są napisane bardzo dobrze i prawie nic im nie brakuje, moim zdaniem.
Początek opowieści nie zwiastuje niczego złego. Mamy sobie szczęśliwą rodzinę: June, Elisabeth i Kurta Nealów. Żyją sobie jak każda rodzina aż do czasu. Pewnego dnia Shy Bourne wpada do ich domu i "zabija" Elisabeth (córkę June) i Kurta (męża June). Co najciekawsze w tej historii June zachodzi w ciążę z Kurtem i kilka lat później okazuje się, że jej córka ma chore serce i wkrótce może umrzeć.
 - Nazywam się Maggie Bloom. Jestem prawniczką, pracującą dla ACLU i chyba wiem, jak uchronić cię od egzekucji.
- Dzięki - odparł uprzejmym tonem. - Ale nie o to mi chodzi.
- Słucham? - miałam wrażenie, że się przesłyszałam.
- Nie chcę, żebyś ocaliła mi życie, chcę tylko, żebyś ocaliła moje serce.
Takimi słowami przywitał Shy Bourne Maggie Bloom, prawniczkę z organizacji walczącej o prawa ludzi. Shy Bourne trafił do więzienia za to "zabójstwo" wyrokiem rady przysięgłych, która bez większego zastanowienia orzekła wyrok. W tej radzie zasiadał Micheal Wright, który kilka lat później został księdzem, ale o tym za chwilę. Maggie miała oczywiście inny plan, bo chciała, go utrzymać przy życiu, ale on miał inny pomysł. W tym momencie zaczyna się walka o to, aby Shy nie został stracony przez podanie mu trucizny tylko przez powieszenie, bo w tej sytuacji narządy nie nadawałyby się do transplantacji.
Niech nikt sobie nie wyobraża, że książka skończyła się tylko na stu stronach. Teraz wkracza ojciec Michael, który próbuje rozmawiać i spędzać czas z Shy'em. Liczne jego rozmowy i czyny, jakich dokonuje Shy utwierdzają go w przekonaniu, że "morderca" jest cudotwórcą. Na początku dziwne zdarzenie z wodą z kranu, w której było wino (powodu nie poznano), "rozmnożenie gumy", liczne cytaty z ewangelii św. Tomasza (Shy nie był człowiekiem wierzącym, nie wspominając już o ewangelii, której nikt prawie nie zna), której Kościół nie uznaje, i na końcu dziwne zachowanie Shy'a.
Książka trzyma w napięciu. June raz decyduje się na serce, potem odmawia i znowu je przyjmuje. Nie obyło się bez wątku miłosnego czy opisów kary śmierci przez powieszenie (tego nie będę cytował, bo jest to dosyć przerażające). Autorka przez te pięćset strona nie zanudza czytelnika, tylko jeszcze bardziej zachęca do przeczytania tej książki do końca. Pewnie będziecie się zastanawiać, dlaczego niektóre wyrazy typu "zabił" są w cudzysłowiu. Nie, to nie jest błąd interpunkcyjny, bo po przeczytaniu tej książki możecie diametralnie zmienić zdanie o Shay'u. Jak na pierwsze spotkanie myślę, że było ono bardzo udane. Nie umiem porównać tej książki do innych książek tej autorki, bo ich nie czytałem. Słyszałem, że inne pozycje pani Picoult są o wiele lepsze i lepiej zacząć przygodę z jej twórczością od "Bez mojej zgody". Ja przynajmniej nie żałuję, bo bardzo dobrze się to czytało i nie dłużyło mi się to wcale.
---------
Zakończenie roku i wreszcie wakacje! Trochę się zawiodłem, bo dostałem książkę pt. "Świat Zofii" Gaardera, którą ostro zmieszałem z błotem na moim porzednim blogu (to jest [Link] do tego posta, macie okazję pośmiać się z mojego starego bloga, początki nie są zawsze łatwe, a te były jakieś katastroficzne:)). Tak myślę nad zorganizowaniem konkursu z okazji pierwszej rocznicy założenia bloga na Onecie  i drugą okazję, czyli pół roku od moich "przenosin" na Blogspota, ale czy to wypali, nie wiem. Z Anią idzie mi bardzo dobrze, bo już czwarty tom sobie wypożyczyłem z biblioteki. Kiedyś napiszę o tym krótką opinię pod jakąś recenzją. Dzisiaj już tego nie zamieszczę, bo znowu wyjdzie z tego jakiś elaborat. Przy poprzednim poście miałem podzielić się z Wami moimi wrażeniami po obejrzeniu "Igrzysk śmierci", ale to też w najbliższym czasie. Teraz czytam "Szukając Noel" i recenzja powinna pojawić się wkrótce. No i na koniec jeszcze jedna piosenka, która ostatnio często leci w radiu i bardzo mi się podoba.