Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami Haruki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Murakami Haruki. Pokaż wszystkie posty

29 lipca 2013

Haruki Marukami "Norwegian wood"

Autor: Haruki Murakami
Tytuł: "Norwegian wood"
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 470
Ocena: 5/6

Huraki Murakami jest jednym z najbardziej znanych współczesnych pisarzy, urodzony w Kioto w 1949 r. Ja także skusiłem się na jego jedną książkę. :)

Głównym bohaterem tej powieści jest  dwudziestoletni Toru Watanabe (szczerze mówiąc, na początku powieści ma dziewiętnaście lat, dopiero potem dwadzieścia). Ten chłopak to student jednego z tokijskich uniwersytetów, mieszkaniec akademika, współlokator Komandosa (tak nazywano kolegę Toru). Toru wypowiada się w pierwszej osobie liczby pojedynczej, a książka to jedna wielka retrospekcja.


Watanabe kocha się w  Naoko, ale ich szczęście nie trwa długo. Dziewczyna nagle ucieka, nie zostawiając żadnego znaku życia. Rzuca także uniwersytet. Jak się później okazuje, Naoko wyjeżdża do specjalistycznego ośrodka, aby wyleczyć swoją chorobę psychiczną. Niedola chłopaka nie trwa długo, gdyż poznaje Midori (swoją drogą ciekawe imię, "Midori" oznacza "zielony") - ciągle gadającą o seksie i oglądającą pornografię studentkę, która uczęszcza na zajęcia z literatury, podobnie jak Watanabe. Dziewczyna różni się kompletnie od spokojnej i zrównoważonej Naoko, zresztą sami się przekonajcie, zacytuję Wam jedną z jej wypowiedzi:
 
"- Wiesz, na co mam teraz ochotę? - zapytała [Midori], gdy się żegnaliśmy.
- Nie mam pojęcią, co ci mogło przyjść do głowy. [Toru]
- Żeby porwali nas piraci, żeby rozebrali nas do naga, ustawili twarzami do siebie i ciasno związali.
- Po co mieliby to robić?
- To byliby zboczeni piraci.
- Zdaje się, że ty jesteś znacznie bardziej zboczona.
- Zamykają nas pod pokładem, mówiąc, że za godzinę wrzucą nas do morza i do tego czasu mamy nacieszyć się sobą.
- No i?
- Przez godzinę się nacieszamy. Turlamy się, ocieramy o siebie.
- I na to masz teraz największą ochotę?
- Uhm.
- O rany - powiedziałem, kręcąc głową."


Jej teksty czasami mnie rozśmieszały, a czasami obrzydzały. W każdym razie Watanabe gdzieś tak w połowie powieści uświadamia sobie, że kocha Midori po kilku miesiącach ich rozłąki (Midori
obraziła się, że nie zwrócił uwagi na jej nową fryzurę). Ale przecież jest jeszcze Naoko. No właśnie. Jednakże autor szybko rozwiązuje ten problem i wybór Toru staje się prostszy. Oczywiście, nie zdradzę, co takiego autor wykombinował.
 
Początek tej powieści trochę, troszeczkę mnie... (chyba muszę przestać z tym "trochę", bo po zsumowaniu ich okaże się, że początek nie był w ogóle nudny, a był) znudził. Dopiero Midori wprowadziła do powieści trochę życia tymi wszystkimi swoimi tekstami i zachowaniami. A końcówka - przyznam się szczerze - autor mnie zaskoczył. Myślałem, że te dwie kobiety to jedyne, z którymi główny bohater ma bliższe stosunki, ale widocznie tak nie było, bo na ostatnich kartach powieści dzieją się takie rzeczy, o które nie mógłbym podejrzewać Toru i jednej postaci z tej książki. :)
 
Najbardziej do gustu przypadła mi Midori. Była najlepszą bohaterką tej książki. I przyznam się, że kibicowałem jej cichaczem, żeby Watanabe ją wybrał.  
 
Myślę, że nie mogę przekreślać tej książki i w ogóle prozy tego autora po lekko nieudanym wstępie. Mam ochotę przeczytać więcej jego książek, a jedyne, co może odstraszyć czytelnika to sceny łóżkowe. Były one w ogromnych ilościach zaserwowane czytelnikowi. Piszę o tym, bo wiem, że nie wszyscy lubią takie rzeczy w książkach, żeby potem nie było niespodzianki, co ja kupiłam/łem.